Sprawdzone Info

Sprawdzone Info – Polityka , Wiadomości , Świat i wiele innych sprawdzonych informacji na każdy temat.

Dwa nowe warianty koronawirusa sieją postrach. “Przez nie wszystko może zacząć się od początku”

– Wiemy tylko, że powrót do normalności w Polsce nie będzie skokowy, nie będzie jednego przełomowego momentu. To będzie długi i ciężki marsz – mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Jakub Zieliński z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego.

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: 2021 miał być rokiem powrotu do przedcovidowej normalności, ale patrząc, co dzieje się w Polsce i na świecie, trudno odnieść takie wrażenie.

DR JAKUB ZIELIŃSKI*: Jest gorzej, niż wydawało się jeszcze dwa miesiące temu. Głównym problemem są pojawiające się nowe warianty koronawirusa, które na tyle różnią się od wariantów już nam znanych, że rzutuje to na naszą odporność na COVID-19 – tę nabytą w drodze szczepień i tę nabytą w drodze przechorowania choroby. Ta odporność nie jest pełna.

Jakie będą tego konsekwencje?

Takie, że już teraz istniejące szczepionki są mniej skuteczne wobec nowych wariantów koronawirusa. To z kolei oznacza, że w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej nie mamy szans wrócić do pełnej normalności, tej znanej sprzed pandemii.

W Polsce sytuacja będzie wyglądać inaczej? Przecież ani mutacja południowoafrykańska, ani brazylijska koronawirusa – a więc te najbardziej zakaźne i odporne na istniejące szczepionki – jeszcze do nas nie dotarły.

Naszym problemem jest to, że szczepienia idą wolniej, niż zakładaliśmy. Duża część winy leży tu po stronie producentów, którzy nie są w stanie zapewnić dostaw szczepionek, do których się zobowiązali i nie wiadomo ze 100-proc. pewnością, jak długo taka sytuacja potrwa. W dodatku panuje chaos przy zapisach i nawet szczepienia grupy 70+ są przez to w powijakach. Efekt tego wszystkiego jest taki, że nie mamy perspektyw na zaszczepienie w najbliższym czasie większości społeczeństwa, co spacyfikowałoby epidemię na terenie Polski.Zobacz wideo Czy nowe warianty koronawirusa są już widoczne na oddziałach w polskich szpitalach?

To na co mamy perspektywy?

Na zaszczepienie seniorów i przedstawicieli kluczowych zawodów, a więc medyków i nauczycieli. Dzięki temu mocno ograniczylibyśmy rozprzestrzenianie się wirusa poprzez szkoły, szpitale i domy opieki społecznej.

Ale pełnego sukcesu byśmy nie osiągnęli.

Nie, bo wciąż zaszczepiona byłaby tylko część społeczeństwa. Mniejsza część. Natomiast mediana wieku zgonów na COVID-19 w Polsce to 76 lat. To oznacza, że zaszczepienie całej grupy 75+ zmniejszyłoby spodziewaną liczbę zgonów o połowę.

Kiedy uda się zaszczepić seniorów?

Patrząc realnie, to perspektywa kilku miesięcy. To osłabi epidemię i zabezpieczy nas przed powtórką scenariusza z października i listopada, gdy koronawirus zbierał w Polsce okrutne żniwo. Natomiast wykonanie drugiej połowy zadania, czyli zaszczepienie tylu ludzi, żeby liczbę zgonów zbić niemalże do zera, zajmie wiele miesięcy. Dlatego do pełnej normalności będziemy wracać bardzo, bardzo długo.

“Bardzo, bardzo długo”, czyli ile?

I to jest w tej chwili najgorsze – nie jesteśmy tego w stanie przewidzieć. Szczepienia idą zbyt wolno i napotykają zbyt wiele trudności, żeby móc robić miarodajne prognozy. Nie jesteśmy Izraelem, który szczepi swoją populację najszybciej na świecie i najpóźniej do końca marca powinien zaszczepić już wszystkich chętnych, żeby móc wyznaczać konkretne perspektywy czasowe w walce z epidemią.

To co wiemy, skoro – jak rozumiem – nic nie wiemy?

Wiemy tylko, że powrót do normalności w Polsce nie będzie skokowy, nie będzie jednego przełomowego momentu. To będzie długi i ciężki marsz. “Odmrażanie” gospodarki będzie stopniowe i powrót do normalności również.

To, co mówi pan o programie szczepień, mocno rozmija się z komunikatami rządu. Zaszczepienie przeszło 3 mln Polaków do końca marca, o którym wielokrotnie nas zapewniano, jest nierealne?

Ta liczba jest z pewnością przeszacowana. Pocieszeniem może być fakt, że nie jakoś dramatycznie.

Jaką część społeczeństwa zaszczepimy w takim razie do końca 2021 roku?

Trudno powiedzieć, bo w tej kwestii mamy obecnie znacznie więcej niewiadomych niż pewników. Kilku producentów szczepionek buduje w tym momencie fabryki w Europie, w związku z czym deklarują zwiększenie swoich mocy produkcyjnych. Tyle że to jest robione w szaleńczym tempie, terminy są niezwykle napięte, a opóźnienia więcej niż możliwe.

Czyli co w kwestii szczepień jest dzisiaj dla Polski osiągalnym celem?

Zaszczepienie do wakacji praktycznie wszystkich seniorów z grupy wiekowej 60+, która odpowiada za 90 proc. zgonów na COVID-19. Mówiąc wprost: dzięki temu śmiertelność na koronawirusa spadnie dziesięciokrotnie. Potem spadnie jeszcze bardziej, bo szpitale nie będą przeciążone i ludzie nie będą umierać np. z tego powodu, że są poważne opóźnienia w tempie udzielania pomocy pacjentom.

Planów szybkiego wyszczepienia seniorów nie pokrzyżuje fakt, że szczepionka AstraZeneca jest znacznie mniej skuteczna w przypadku tej grupy.

Wydaje się, że wszystkie szczepionki mają gorszą skuteczność u seniorów. Celowo mówię “wydaje się”, ponieważ miarodajnych badań na ten temat wciąż jest bardzo mało. Bardzo porządnie przetestowano bezpieczeństwo wszystkich dopuszczonych do użytku szczepionek – odpowiednie grupy wynosiły po kilkadziesiąt tysięcy osób, a więc niesłychanie dużo – natomiast dawkowanie w różnych grupach wiekowych czy schematy różnych sposobów dawkowania nie zostały dobrze zbadane.

Co to znaczy?

Mówiąc najprościej: szczepionki w przypadku starszych ludzi generalnie działają gorzej, dlatego że układ odpornościowy seniorów działa gorzej. Szczepionka to przepis na wyprodukowanie białka – tego białka kolca, które jest kluczowe dla wirusa, chociaż samo w sobie nie jest niebezpieczne. Organizm produkuje to białko, ale potem sam musi już wytworzyć przeciwciała. Niestety u ludzi starszych, często schorowanych i osłabionych, robi to bardzo nieefektywnie. Dlatego to zupełnie naturalne, że szczepionki są mniej skuteczne u osób starszych.

Wspomniana szczepionka AstraZeneca wydaje się w ogóle wywoływać niższą immunizację niż dwie pozostałe – Pfizera i Moderny – natomiast przede wszystkim kluczowe w tej kwestii jest to, że ona została w nieakceptowalny sposób przebadana na osobach starszych. W jednej z grup badani mieli mniej niż 55 lat. Ponadto cześć badanych osób otrzymała omyłkowo połowę dawki. Zamieszanie spowodowało, że niektóre kraje (np. Szwajcaria) w ogóle nie zarejestrowały u siebie tej szczepionki, a w Europie nie podaje się jej seniorom, bo nie wiadomo, jaka jest jej skuteczność. Na szczęście szczepionka AstraZeneca praktycznie likwiduje ryzyko zgonu lub ciężkiej hospitalizacji.

Czyli mamy realny problem ze szczepieniem kluczowej w tej chwili grupy wiekowej. Mimo tego, minister zdrowia Adam Niedzielski twierdzi: “Można coraz odważniej mówić, że wchodzimy w taki okres, gdzie pandemia w Polsce znajduje się pod kontrolą”.

Po pierwsze, nie wolno mówić w czasie przeszłym dokonanym, że zwyciężyliśmy, bo nawet Izrael, który szczepi najwięcej na świecie, nie może stwierdzić, że pokonał epidemię. Może co najwyżej stwierdzić, że chwilowo nad nią zapanował. W większości krajów świata zakażeń wciąż jest mnóstwo – weźmy chociażby Afrykę. A to nie jest bez znaczenia dla reszty świata, ponieważ im więcej jest gdzieś zakażeń, tym większa szansa, że pojawi się tam nowa mutacja wirusa, która będzie groźna również dla nas. Idąc ta drogą, wyłącznie kwestią czasu jest pojawienie się nowej mutacji koronawirusa, która będzie odporna na istniejące szczepionki. Takie ryzyko istnieje. Nie możemy powiedzieć, że jest super, bo z tym wirusem nie wygramy. Możemy tylko chwilowo nad nim zapanować. I to w tym sensie, że opanujemy liczbę zakażeń i zgonów.

Dlaczego nie możemy definitywnie pokonać koronawirusa?

Bo przenosi się również przez zwierzęta, a nie mamy szans wybić czy zaszczepić wszystkich nietoperzy albo innych gatunków, które przenoszą koronawirusa. On z nami zostanie i dopóki będzie w środowisku, dopóty będzie mutować. Kwestią czasu jest pojawienie się mutacji, która znów przysporzy ludzkości gigantycznych problemów.

Skoro już wspomniał pan o liczbie zakażeń i zgonów, to wierzy pan w oficjalne rządowe statystyki dotyczące tych danych?

Oczywiście nie przyjmujemy, że podawana liczba zakażeń jest równa faktycznej. Wiemy, że mamy do czynienia z kilkukrotnym niedoszacowaniem. I to niedoszacowanie jest duże – bliżej dziesięciu razy niż dwóch razy. Współczynnik niedoszacowania jest od kilku miesięcy w przybliżeniu stały i wynika z tego, że obecnie w Polsce właściwie nie testuje się osób zdrowych. Nie ma profilaktyki w postaci testowania tzw. osób z kontaktu, czyli wszystkich tych, którzy mieli styczność z osobą zakażoną SARS-CoV-2. Dodatkowo wiemy, że większość młodych osób przechodzi zakażenie skąpo- lub bezobjawowo, więc mamy tu swoistą “szarą strefę”. Poza tym, wielu ludzi przechodzi zakażenie w domu, nie zgłasza się do lekarza. Często sami boją się kwarantanny albo chcą oszczędzić kwarantanny i kłopotów swoim bliskim, więc ukrywają fakt zakażenia. To wszystko składa się na ogromne niedoszacowanie faktycznej liczby osób zakażonych COVID-19 i tych, które chorobę już przeszły.

Na szczęście mamy też dość stałą liczbę zajętych łóżek szpitalnych, łóżek OIOM-owych i zgonów. Dzięki temu możemy co prawda stwierdzić, że skala pandemii jest znacznie większa, niż pokazują to oficjalne statystyki, ale chwilowo trend epidemii jest stały. Natomiast te liczby i wskaźniki mogą wzrosnąć. Jest bowiem kilka czynników, które powodują, że trzecia fala epidemii, która wciąż nam zagraża i jest bardzo prawdopodobna.

Przecież dzisiaj nic na to nie wskazuje.

Bo w tej chwili mamy ustabilizowaną sytuację. Przypomina to trochę jazdę samochodem z lekko zaciągniętym hamulcem ręcznym. Co prawda obowiązują obostrzenia, ale nie jest to twardy lockdown. Jedziemy więc ze stałą prędkością. Oczywistym jest, że jeśli zwolnimy hamulec, a więc poluzujemy obostrzenia, to zwiększymy prędkość. Zwłaszcza, że nie tylko rząd chce luzować obostrzenia, żeby dać oddech gospodarce, ale także sami Polacy coraz mniej chętnie przestrzegają nałożonych rygorów. Jest też jednak i trzeci czynnik, być może najniebezpieczniejszy. Chodzi o to, że mamy już w Polsce brytyjski wariant koronawirusa. Na razie odpowiada za kilka procent przypadków, ale paradoksalnie jest to bardzo zła wiadomość.

Dlaczego?

Gdyby obecność tego wariantu wirusa wynosiła kilka promili, nie byłoby jeszcze powodu do niepokoju. Z drugiej strony, gdyby odpowiadał za 90 czy 100 proc. przypadków, mielibyśmy pewność, że on nie tylko jest na terenie Polski, ale też się rozprzestrzenił i stał wariantem dominującym. Wynik kilkuprocentowy pokazuje, że trend wzrostowy jest dopiero przed nami. Brytyjski wariant koronawirusa zaraz będzie odpowiadać za kilkanaście, a potem kilkadziesiąt procent przypadków w Polsce. On jest bardziej zakaźny od dominującego u nas w tej chwili wariantu i dopiero nas zaboli, jeśli chodzi o wzrosty zakażeń i zgonów. Poczujemy to w ciągu miesiąca, może dwóch. Zwłaszcza, że dwa inne kluczowe procesy przebiegają zbyt wolno.

Jakie?

Pierwszym są szczepienia. W ciągu najbliższych tygodni czy miesięcy nie zapewnią nam odporności stadnej. W tym celu musielibyśmy zaszczepić co najmniej 10 mln ludzi, a na to nie ma szans. Do wakacji może uda nam się zaszczepić kilka milionów seniorów, czyli tych najbardziej zagrożonych osób, co istotnie zmniejszy śmiertelność. Natomiast w minimalnym czy nieznacznym stopniu wpłynie to na odporność całej populacji. W związku z tym, szczepienia przy obecnej intensywności nie są w stanie zahamować potencjalnych wzrostów liczby zakażeń.

Drugim procesem są postępy w leczeniu. W szpitalach wprowadzono dwie ważne grupy leków: modyfikujące przebieg stanu zapalnego (m.in. zapobiegające tzw. burzy cytokinowej) oraz zmniejszające krzepliwość krwi. Ich wprowadzenie znacznie zmniejszyło śmiertelność. Brakuje jednak dedykowanego leczenia w warunkach domowych. Chory może w zasadzie tylko mierzyć temperaturę i saturację krwi tętniczej. W razie pogorszenia jest kierowany do szpitala. Trwają badania m.in. nad stosowaniem sterydów wziewnych w leczeniu COVID-19, ale na wyniki musimy jeszcze poczekać.

Mimo problemów, o których pan mówi, obostrzenia są powoli znoszone – m.in. dzieci z klas 1-3 wróciły do szkół, otwarto galerie handlowe, wznowiona zostanie działalność instytucji kultury i niektórych obiektów sportowych. Popełniamy ten sam błąd co jesienią i luzujemy obostrzenia zbyt wcześnie?

Jest dużo lepiej niż jesienią, nie ma podejścia “na hurra”. “Odmrażamy” gospodarkę po kawałku. Rozsądne jest też to, że rząd mówi np. że otworzy kina i teatry na dwa tygodnie na próbę i zobaczy, jak wpłynie to na dzienną liczbę nowych zakażeń. Podobnie jest z innymi luzowaniami, one wszystkie są warunkowe. To dużo uczciwsze podejście.

I tak, i nie, ponieważ harmonogram wprowadzania i luzowania obostrzeń, który rząd przedstawił Polakom późną jesienią, żeby mieli poczucie jakiejkolwiek przewidywalności sytuacji, przestał obowiązywać już po dwóch czy trzech tygodniach.

Może nieprecyzyjnie się wyraziłem, mówiąc “uczciwsze”. Słowo “sensowniejsze” byłoby bardziej na miejscu. Oczywiście jesienią rząd zachował się bardzo nieroztropnie, dopuszczając do wielkiego wybuchu epidemii. Po drugie, polityka informacyjna była fatalna, bo zapowiedzi nie były realizowane, a rząd co chwilę zmieniał strategię walki z epidemią, za czym obywatele zwyczajnie nie nadążali i mieli poczucie totalnego zagubienia w sytuacji.

W tej chwili wydaje się, że rząd działa znacznie lepiej. Zrozumiała jest ostrożność na ostatniej prostej i determinacja w osiągnięciu kluczowego celu, jakim jest zaszczepienie “grupy zerowej” oraz seniorów. Kiedy uda nam się już to zrobić, to nawet jeśli dojdzie do wybuchu epidemii, unikniemy wysokiej liczby zgonów. Koronawirus stanie się wtedy kolejną “grypą” – chorobą zakaźną, nieprzyjemną, ale bardzo rzadko kończącą się zgonem. To zupełnie zmieni obraz sytuacji. Dlatego należy teraz za wszelką cenę unikać ryzyka wybuchu trzeciej fali epidemii, bo znów zakończyłoby się to mnóstwem zgonów.

Rządzący jako powód utrzymywania wysokiego poziomu obostrzeń przez tak długi czas podawali m.in. sytuację w państwach ościennych. Przeprowadzaliście jakieś symulacje, pokazujące wpływ sytuacji epidemicznej u naszych sąsiadów na sytuację w Polsce?

Przede wszystkim, Polska miała znacznie dotkliwszą od sąsiadów falę zachorowań w listopadzie, zwłaszcza jeśli chodzi o śmiertelność. W tym sensie jesteśmy w lepszym położeniu od sąsiadów, bo na skutek ogromnej liczby zakażeń późną jesienią dzisiaj mamy wyższą odporność populacyjną. Ona wciąż nie jest pełna, ale jest wyższa niż u nich.

Żaden kraj w Europie nie jest w stanie wprowadzić ani tak mocnego lockdownu, ani utrzymywać częściowego lockdownu tak długo, żeby zbić liczbę zakażeń do zera. To udało się tylko w niektórych państwach w Azji i krajach wyspiarskich. Wcześniej czy później niemal każdy kraj odpuszcza lockdown, dlatego jedyne, co może zrobić, to “wybrać” moment, w którym przyjdzie do niego kolejna fala zachorowań.

Co modele matematyczne i dane liczbowe mówią o nowych mutacjach koronawirusa – zwłaszcza południowoafrykańskiej i brazylijskiej? Są tak zakaźne, śmiertelne i odporne na szczepionki, jak można usłyszeć?

Są dużo groźniejsze od odmian, które były obecne w Europie do tej pory. Faktycznie w niektórych przypadkach częściowo wymykają się obecnym szczepionkom – są na nie częściowo odporne. Dla nas pozytywem jest fakt, że w Polsce ani wariantu południowoafrykańskiego, ani brazylijskiego jeszcze nie stwierdzono. Dotarł do nas jedynie wariant brytyjski. Ale to pokazuje dobrze, że – jak już mówiłem – nie możemy mówić o zwycięstwie nad epidemią, bo za pół roku być może będziemy mieć wariant południowoafrykański albo brazylijski w Polsce w pełnym rozkwicie.

Mamy tylko chwilowy spokój, a nawet to już niedługo może poważnie zmącić nam ten wariant brytyjski, który rozprzestrzenia się po kraju. Nasze modele przewidują, że wariant brytyjski może spowodować trzecią falę epidemii, natomiast na szczęście ta trzecia fala będzie słabsza od fali listopadowej. Z prostego powodu – jesienią zakaziło się mnóstwo osób, wielokrotnie więcej, niż było to podawane w oficjalnych statystykach. Wedle naszych szacunków, nawet jedna trzecia populacji Polski przechorowała już koronawirusa. Rząd podaje w swoich danych 1,5 mln, ale wiemy, że ta liczba jest wielokrotnie wyższa. To może być 10-12 mln ludzi.

Do czego mogą doprowadzić warianty południowoafrykański i brazylijski?

Przede wszystkim do reinfekcji u ozdrowieńców i infekcji u części osób zaszczepionych. Przez nie wszystko może zacząć się od początku. Dlatego optymizm jest dzisiaj możliwy tylko na krótką metę. Warianty te nie są jednak uznawane za nowe szczepy – u osób zaszczepionych i ozdrowieńców występuje na nie częściowa odporność. Oznacza to, że reinfekcje będą prawdopodobnie lżejsze niż pierwotne zachorowania. Potwierdza to główną tezę, którą chcę przekazać: wirus SARS-CoV-2 zostanie z nami na stałe, ale będzie mniej śmiertelny niż obecnie.

* Jakub Zieliński – doktor fizyki teoretycznej; kilkanaście lat pracował w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym; obecnie zatrudniony w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego; zajmuje się elektrofizjologią serca, przetwarzaniem obrazów medycznych oraz modelowaniem pandemii wirusa SARS-CoV-2 w Polsce

www.msn.com

POLECAMY

http://sprawdzone-info.pl/wp-content/uploads/2021/02/vivus_zadarmo.jpg

Single Column Posts

Alik "najsławniejszym kotem w Polsce". Trafił do Jarosława Kaczyńskiego, gdy polityk znalazł go na szosie w okolicach Wyszogrodu i - ciężko poturbowanego - zawiózł do...

Korea Północna od dawna odgraża się, że może zagrozić militarnie światu i prowokacyjnie wystrzeliwuje kolejne rakiety. Tym razem Kim Dzong Un wprost mówił o „bezkompromisowej...

https://youtu.be/jzH17vQpdCU Policja pod ścianą , tam gdzie ich miejsce. Na filmie widać co się działo po bez podstawnych zatrzymaniach maszerujących obywateli przez dzieci ubrane w...

Magda Gessler wielokrotnie była krytykowana za wysokość cen serwowanych przez nią dań. Gwiazda TVN zawsze podkreśla, że wygórowany cennik restauracji prowadzonych przez gospodynię "Kuchennych rewolucji"...

- Wiemy tylko, że powrót do normalności w Polsce nie będzie skokowy, nie będzie jednego przełomowego momentu. To będzie długi i ciężki marsz - mówi...

Gowin i Kaczyński drą koty i niedługo doprowadzą do rozpadu rządu? Dwa Jarosławy weszły na ścieżkę wojenną! Wojna w Zjednoczonej Prawicy trwa i końca nie...

Trzeba się pogodzić z tym, że kandydat prawicowy w takich warunkach politycznych nie będzie w stanie nigdy wygrać w Warszawie – podkreślił w rozmowie z...

Polska modelka nie żyje, tajemnicza śmierć modelki w Niemczech. Media potwierdziły, że Kasia Lenhardt prawdopodobnie popełniła samobójstwo. Jaka była naprawdę przyczyna śmierci 25-latki? Kasia Lenhardt nie...

Mroczny czas w życiu premiera Mateusza Morawieckiego i prezydenta Andrzeja Dudy. Polacy ostro wściekli się na polityków i dosłownie ich zmasakrowali. Uda im się po...

Ceny paliw są najwyższe od 11 miesięcy. 5 zł za litr benzyny na stacjach to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Jak czytamy na stronach WysokieNapęcie.pl oraz Gazeta.pl ceny...

Reklama

https://24najnowsze.oferty-kredytowe.pl/o/salechannel.php?idSaleChannel=2000&idDistributor=489537
PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com